piątek, 27 lipca 2012

Rozdział 4



Rozdział 4

[...] Usiadła wygodnie na swoim miejscu. Ktoś wybiegł z miejsca koncertowego. Bardzo szybko zbliżał się do autobusu, w którym siedziała Kimberly. Związała włosy w niesworny kucyk i założyła szary sweter. Ten ktoś zbliżał się jakby coraz szybciej. Poczuła ucisk w brzuchu. Podejrzewała kto to... Tak, to KiBum. Zaczął walić z całej siły w autobus pięściami. Łzy ciekły mu po twarzy. Wyszła z niego. I zaczęła mówić.

' Teraz widzisz jak cierpiałam, gdy ciebie przy mnie nie było... Tak, teraz to rozumiesz, bo czujesz to samo. Uczucia wróciły do ciebie jak bumerang. Zapomniałeś jak patrzyłam na ciebie kiedyś, bo teraz patrzysz na mnie tak samo. Zobacz ile czasu minęło, zobacz ile przegapiłeś, ile uderzeń serca zmarnowało się, że wtedy nie mogłeś tego poczuć, że ciebie wtedy nie było... Wiesz jak to wygląda z mojej perspektywy? Jesteś nieodpowiedzialny. Nie potrafisz zaopiekować się moim sercem. Nawet nikt nie wie jaki jesteś na prawdę, bo ty jesteś gwiazdą, która jest kochana przez 'fanki', które jedyne co wiedzą o tobie to to, co potrafisz, wiedzą ogólne informacje o tobie, lecz nie widzą tego jak się zachowujesz, gdy jesteś poza sceną... Nie chcę byś wymawiał kiedykolwiek moje imię. Nie potrafię postawić kropki pomiędzy naszymi imionami, nie da się... Po prostu one były dla siebie stworzone od wieków, ale ty je zmarnowałeś... Ty nie chciałeś o tym wiedzieć... Dlaczego zraniłeś mnie w tak prymitywny sposób? Przecież każdy zasługuje na coś więcej niż tylko opuszczenie... Jesteś bezuczuciową istotą, która myśli tylko o sobie, nie liczy się z nikim innym, nie masz do nikogo szacunku, nie posiadasz sumienia, potrafisz perfekcyjnie kłamać i bajerować... Dlaczego? Bo chcesz... Bo się z nikim nie liczysz... Być może to, co teraz czuję jest spowodowane zbyt wygórowaną ilością nadziei, lub po prostu wielką naiwnością... Przecież jestem już bezpieczna, przecież nic mi już nie będzie. Ale co ciebie to obchodzi? Ja się dla ciebie nie liczę, prawda?... '

Wyglądała na obojętnego KiBum z za morza łez w jej oczach. Nie, nie płakała. W oczach tylko były łzy (obrazek na początku rozdziału). Już chciała wsiadać spowrotem do autobusu, ale on odjechał już dawno temu. Przez swoje słowa nie słyszała silnika wielkiego pojazdu. Zaczęła iść w stronę pakingu przed samochód Tii (nie wiem jak to się odmienia...). Usłyszała ciche, ale szybkie kroki za sobą. Po chwili poczuła dłoń, która łapie jej dłoń. Zaczynając przysówać ją coraz bardziej pomyślała, że to KiBum. Nie myliła się... Starała się wyrwać, po wielu próbach poddała się. Przysunął ją bardzo blisko siebie. Głową dotykał jej szyi przytulając ją. Szepnął ciche "przepraszam". Całował ją baardzo długo i strasznie namietnie. Aparaty pstrykały im zdjęcia, to było paparazzi, które zawsze jest na każdym koncercie zespołu. Nie przejmowali się nimi. Chcieli się sobą nacieszyć. Kimberly uśmiechnęła się i powiedziała po francusku cicho "wybaczam...". On wziął ją na ręce, przed wejściem do sali, w której siedziało SHINee, puścił ją, by sobie pochodziła trzymając ją za rękę. Chłopcy sie bardzo zdziwili, gdy to zobaczyli.


- To wy...? - Jong
- Tak, znamy się. - Key
- Czy wy jesteście razem ? - Minho
 Nagle popatrzyli na siebie.
- Mniej więcej. - Kimberly


Dziewczyna wróciła do domu. Otworzyła drzwi. W jej pokoju było zapalone światło. W jej domu jest ktoś, kogo najwidoczniej nie zapraszała.
Nagle ten ktoś wyszedł z pomieszczenia i wpadł w korytarzu na przerażoną Kimberly.




Proszę =^.^=


Jak już mówiłyśmy, do 5 rozdziału 5 komentarzy 
; )


obserwatorzy - 14
wyświetlenia - 959


Dziękujemy baaardzo : )


By. Noona


* Na prawdę przepraszam za długość... W mojej głowie wydawało mi się, że jest dłuższy...
: (

7 komentarzy:

  1. Robiło mi się przykro gdy czytałam ten rozdział, był zwyczajne smutny :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszeczkę tak...
      Wiesz, przenoszę swoje nastroje na bloga do opowiadań. ;/

      Usuń
  2. Naprawdę świetny :P Podoba mi się mimo tego że jest krótki,jestem ciekawa co bd dalej.Pozdrawiam :P
    Piszcie dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kyaaa... Super wyszło <3
    Oczywiście czekam na ciąg dalszy.
    Słowa były piękne <3

    OdpowiedzUsuń